PROLOG

 Poniżej przedstawiam Wam prolog do opowiadania. Czekam na Wasze komentarze.


PROLOG

Patrzyłam. Ból. Gniew. Pustka. Ciemność.

Moje serce rozpadło się na kawałki. Czerwona mgła złości zakrywa moje pole widzenia. W głowie kołatają mi myśli: „Dlaczego? Co my tu robimy? Dlaczego? Co spowodowało to wszystko?”. Patrzę. Nie potrafię racjonalnie wyjaśnić tego co się zdarzyło. Widzę łzy Harrego spływające po policzkach. Słyszę krzyk złości, niemocy – rozdziera to po raz kolejny moje serce.  Do moich uszu dociera śpiew: „Zabiłam Syriusza Blacka” Ballatriks Lestrange, nie potrafię powstrzymać myśli, nie potrafię opisać odczuć, nie czuję nic. Pustka. Nogi odmawiają mi posłuszeństwa, klękam, ukrywam moją twarz w dłoniach. Ktoś mnie podnosi, przytula, szczepcze do ucha wszystko będzie dobrze. Naprawdę? Jest to możliwe? Nie. Świat runął. Syriusz Black nie żyje. Odwracam się, nikogo nie ma. Nie wiem kto starał się mnie pocieszyć. Może to moja głowa próbuje przesłać mi pocieszenie. Zamykam oczy. Oddycham głęboko. Harry. On mnie potrzebuje, moje rozbiegane oczy go szukają. Biegnę. Wokół mnie walka dobiega końca. Śmierciożercy teleportują się w nieznane. Biegnę. Docieram do korytarza Ministerstwa Magii, Kornelius Knot patrzy ma mnie dumnym wzrokiem z ogromnego plakatu. Widzę Harrego, chowa się za filarem, a pośród kominków sieci Fiuu walczy Albus Dumbledore z Lordem Voldemortem. Dobiegam do Harrego. Jego oczy są puste jak moje. Jego świat również runął. Po co ta wojna? Po co te ofiary? Po co to wszystko? Z moich ust zaczynają bezwiednie wydobywać się słowa: „Wszystko będzie dobrze”, powtarzam słowa swojego pocieszyciela. Łzy, pustka, ból. Muszę być silna dla swojego przyjaciela. Wokół jest ciemno i słyszymy tylko odgłosy walki. Nagle mój wzrok pada na kominki z których wychodzi Minister wraz z pracownikami. Widzę jak jego usta układają się w wielkie "O". Zdziwienie. Nie wierzył. Nie pomógł. Syriusz mógł żyć. Łzy, pustka, ból. Nie cofnę czasu, nikt go nie cofnie. Nikt nie wróci życia umarłym. Walka przerwana, Lord Voldemort spogląda na przybyłych - jego usta wykrzywiają się w uśmiechu. Zwraca swoje oczy na Harrego, na mnie, na Dumbledora, następuje coś czego się nie spodziewałam, zasieje ziarno na przyszłość. Przetwarzam słowa Lorda. „Dumbledore, czy naprawdę tak ma wyglądać nasz świat? Skończmy to”. Słyszę tylko trzask teleportacji. Nie ma go. Koniec. Bitwa wygrana? Nie. Łzy, pustka, ból. Dobiegają do nas przyjaciele, członkowie Zakonu Feniksa. On wrócił, Syriusz już nie wróci. Nikt nie wróci życia umarłym. Ciemność. Nie widzę nic. Odpływam.


Komentarze

  1. Teraz Uwaga! Nie próbuję być wredna, jedynie dać Ci kilka rad, bo mnie też je dano i teraz idzie i całkiem całkiem ;P No to raz - dwa:

    Tekst ma klimat, to się da zauważyć już w tak krótkim fragmencie. Widać, że się starasz i całkiem dobrze Ci wychodzi monolog wewnętrzny bohaterki (zakładam, że to Hermiona, jeśli nie, to wyprowadź mnie, proszę z błędu). Duży plus za emocjonalność, za to, że tego nie przegadałaś.
    Skoro to Twoje pierwsze opowiadanie, to idzie Ci naprawdę dobrze. Z tego tez względu pozwolę sobie na kilka uwag, bo pozwoli Ci to poprawić parę rzeczy.
    Po pierwsze:
    słowo "moje". Jest wszędzie. Musisz zredukować je do minimum, bo napotykam się na nie w każdym zdaniu. A to jest błąd.
    Po drugie:
    Interpunkcja i układ graficzny tekstu. Ten tutaj fragment: "Widzę jak jego usta układają się w wielkie O. Zdziwienie." Lepiej wyglądałby tak:

    Widzę jak jego usta układają się w wielkie "O".
    Zdziwienie.

    Inny przykład: "Walka przerwana, Lord Voldemort spojrzał na przybyłych, jego usta wykrzywiają się w uśmiechu."

    Można też tak:
    Walka przerwana, Lord Voldemort spojrzał na przybyłych ‒ jego usta wykrzywiają się w uśmiechu.

    To tylko przykłady, różnorodna interpunkcja (w której nie jestem orłem, wierz mi, przecinki to moja słabość) potrafi fajnie urozmaicić tekst, dać czytelnikowi możliwość oddechu, posegregowania informacji itd. To samo się tyczy umieszczania treści w osobnych, czasem nawet składających się z jednego wypowiedzenia akapitach. Buduje atmosferę, stawia coś w kontraście. Oddziela myśl istotniejszą, ostrzejszą, od reszty.
    Przy okazji w tym drugim przykładzie, pomieszałaś dwa czasy: teraźniejszy z przeszłym. Jeśli opisujesz coś w pierwszej osobie, trzeba zachować konsekwencję, bo albo on spojrzał się (kiedyś) i jego usta wykrzywiły się (kiedyś) albo spogląda (teraz) i jego usta wykrzywiają się. W czasie teraźniejszym nie ma aspektu dokonanego.

    To tyle z uwag na teraz. Robię je, bo widzę potencjał i uważam, że warto. potrzebujesz bety, to na pewno, ale tekst może być lepszy i widać, że Ty możesz to lepiej (z czasem) pisać.
    Pozdrawiam i obiecuję, że jeszcze tu zajrzę. Jakby co, nie krępuj się pisać z pytaniami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za rady, na pewno wezmę je do serca, faktycznie kiedy ktoś wypisze błędy, zauważam je. Niestety zawsze miałam problem z interpunkcją, ale mam nadzieję, że w miarę pisania będzie coraz lepiej :)

      Oczywiście, zapraszam w przyszłości.

      Jeżeli chodzi o betę, cóż na pewno nad tym pomyślę.

      Zapraszam i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Super się zaczyna👍 będę tu wracać 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, oczywiście zapraszam do powrotu 😊

      Usuń
  3. Jak na pierwsze opowiadanie jest bardzo dobrze. Pięknie opisujesz emocje. Ciekawa jestem co będzie dalej:) zapowiada się dobra lektura. Będę tu na pewno zaglądać, mam nadzieję, że ta historia zostanie doprowadzona do końca ❤️

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz